Archive Page 2

Talibowie ujawnili film, na którym widać, jak obcinają głowę porwanemu we wrześniu pracowniku Geofizyki Kraków. Polski MZS zaapelował do mediów o cenzurę w imię wrażliwości.

“MSZ apeluje do wrażliwości (dziennikarzy), zwłaszcza mediów elektronicznych i telewizyjnych, jeśli taka sytuacja będzie miała miejsce. Liczymy, że weźmiecie państwo pod uwagę bliskich porwanego i jego rodzinę oraz to, co taki widok może dla nich znaczyć. Prosimy o wstrzemięźliwość w rozpowszechnianiu tego rodzaju dowodów” – powiedział Jacek Najder, wiceminister spraw zagranicznych.

Jak tłumaczy Jacek Cichocki, sekretarz stanu w kancelarii premiera, Talibom zależy na pokazaniu tego filmu jak najszerszej widowni i dlatego polskie media nie powinny im w tym pomagać.

- Epatowanie tego typu obrazami jest nieetyczne, dlatego należy zachować godność wobec śmierci tego człowieka – mówi „Dziennikowi” Jarosław Gugała, szef „Wydarzeń”, zapewniając, że Polsat nie pokaże śmierci inżyniera.

- W „Faktach” zdjęcia z egzekucji uprowadzonego Polaka na pewno by się nie pojawiły – zaręcza Kamil Durczok z “Faktów” TVN.

Czy telewizje powinny pokazać ten film? Rozumiem, że argumentem przeciw jest brutalność scen. Drastyczność, która może źle wpłynąć na syna zabitego inżyniera i jego byłą żonę, oraz która może zwykłych obywateli przyprawić o mdłości. Ale czy w kwestii drastycznych scen przeciętnego widza telewizji może coś jeszcze zaskoczyć? Wydaje mi się, że w konkurencji z holywoodzkimi produkcjami zabójstwo Polaka wypadłoby słabiutko. Jeżeli chodzi o stan psychiczny syna, nawet jeżeli nie zobaczy tego w wieczornym dzienniku, włączy YouTube i obejrzy sobie ostatnie chwile życia ojca.

Artykuł w “Dzienniku”

Artykuł na Gazeta.pl

Czy więc autocenzura mediów jest potrzebna/konieczna/wymagana/ważna? (niepotrzebne skreślić)

Czy media powinny ograniczać dostęp obywateli do informacji w imię, jak sugeruje MSZ, ich wrażliwości?


Wbrew zapowiedziom Berlusconiego, włoski parlament nie zajął się w weekend projektem ustawy, która postrzymałaby odłączenie Englaro od aparatury podtrzymującej życie. Być może stanie się to dopiero 12 lutego (czwartek). Prezydent tak jak zapowiedział w piątek, nie podpisał dekretu, a lekarze przestali podawać pacjentce pokarmy. Ich zdaniem śmierć potrwa około dwóch tygodni, ale już po trzech dniach zmiany w organizmie Englaro spowodowane brakiem środków odżywczych będą nieodwracalne. – Nikt jej nie zabija, ona nie żyje od czasu wypadku drogowego – tłumaczą lekarze.

Zobacz także:  Czy Belrusconi powstrzyma najgłośniejszą eutanazję ostatnich lat?

Więcej: Tekst Tomasza Bieleckiego na Wyborcza.pl

Onet.pl za Polską Agencją Prasową


Specjalnym dekretem chce  premier Włoch zablokować decyzję o wstrzymaniu podawania pokarmów Eulanie Englaro. Na odłączenie znajdującej się od 17 lat w śpiączce Englaro zgodził się w listopadzie Sąd Najwyższy. Dekret premiera zawetował właśnie prezydent Napolitano.

Przyjęty w piątek 6 lutego 2008 roku przez włoski rząd dekret stanowi, że nie wolno przerwać podawania pożywienia i napojów osobom, które nie są w stanie zadbać o siebie. Na wieść o decyzji rządu prezydent Włoch uprzedził, że nie podpisze dokumentu sprzecznego z decyzją Sądu Najwyższego. Belrusconi nie przejął się tym i oświadczył, że posiada w Sejmie większość niezbędną do wprowadzenie go w życie nawet przy sprzeciwie prezydenta. Jak pisze Tomasz Bielecki w „Gazecie Wyborczej” „niewykluczone, że prezydent Napolitano skieruje projekt dekretu do trybunału konstytucyjnego, a ten wykaże, że nie spełnia on wymogu >>nagłości<< dzięki któremu rząd może uchwalać obowiązujące przez dwa miesiące prawa (dekrety) bez uprzedniej zgody parlamentu”. Na razie jednak lekarze rozpoczęli procedurę odłączania Englaro od aparatury podtrzymującej ją przy życiu.

Słowem przypomnienia: Eluana Englaro urodziła się 25 listopada 1970 roku we Włoszech. 18 stycznia 1992 roku miała wypadek samochodowy i od tego czasu znajduje się  w nieodwracalnym stanie wegetatywnym. Lekarze  potwierdzają, że uszkodzenia w jej mózgu nie rokują żadnych szans na powrót do normalnego życia. Teraz jest podtrzymywana przy życiu dzięki aparaturze wprowadzającej pokarm bezpośrednio do żołądka. O zgodę na odłączenie Eluany od sondy wystąpił jej ojciec. Jak tłumaczył Beppino Englaro

W  grudniu 1999 roku prośbę odrzucił sąd w Milenie, a w 2005 r. sąd apelacyjny.

16 października 2007 roku sąd kasacyjny skierował sprawę do ponownego rozpatrzenia.

9 lipca 2008 roku sąd w Milanie wydał decyzję zgodnie z którą ojciec ma prawo zadecydować o odłączeniu Englaro od aparatury podtrzymującej życie.

13 listopada 2008 roku wyrok podtrzymał Sąd Najwyższy.

Przeciwne eutanazji włoskie Ministerstwo Zdrowia robi wszystko, żeby nie dopuścić do odłączenia. Minister zakazał szpitalom udziału w “zabijaniu pacjentki Elauny Englaro”. Kościół wypuścił butelki z „wodą dla Eulany”, na których znalazły się hasła “Nie przerywajcie odżywiania” i “Nie pozwólcie jej umrzeć z pragnienia”.

W lutym 2009 Eluana Englaro została przewieziona do kliniki “La Quiete” (“Spokój”) w mieście Udine w północno-wschodnich Włoszech. klinika nie podlega zakazowi ministra i  posiada zespół składający się z wolontariuszy przygotowany do przeprowadzenia eutanazji.

Tam przez trzy dni miała być na obserwacji. Czwartego dnia odłączono by sondę i rozpoczęto podawanie środków przeciwbólowych by do jej mózgu dotarły jakiekolwiek bodźce bólowe.. Po około 20 dniach Eluana umarłaby z głodu i odwodnienia.

Informacja na anglojęzycznej Wikipedii

Galeria zdjęć Elueny Englaro


Sprawa następująca – watykańskie radio poprosiło Daniela Vasellę, szefa firmy farmaceutycznej Novartis, żeby raz w tygodniu na antenie komentował aktualne wydarzenia. Ale dość szybko propozycję wycofano, a całą sprawę próbuje się traktować jako niebyłą. Dlaczego?

Ktoś bystry w Stolicy Apostolskiej przeczytał w gazecie, że farmaceutyczny gigant jest producentem tabletek antykoncepcyjnych. A to wbrew doktrynie Kościoła. W gronie biskupów uzgodniono, że źle by wyglądało, gdyby osoba kierująca całym biznesem, w katolickim radiu wypowiadała się na kwestie etyczne. I propozycje cofnięto.

Co z tego, że firma produkuje też leki dla chorych na raka (zob. Gleevec). I co z tego, że pierwszy komentarz Vaselli, który zaplanowano na sobotę 7 lutego 2008r., miał dotyczyć skutków złego zarządzania firmami. “Postawa Watykanu wobec sztucznej antykoncepcji nie może być przedmiotem najmniejszych wątpliwości” – napisano w oświadczeniu opublikowanym na stronie internetowej (zob. www)

Czy decyzja biskupów była właściwa? Czy sprzeczne postawy moralne (Vasalli i Watykanu) to wystarczający powód, by zabronić mu wypowiedzi nt. zarządzania firmą? Czy osoba, która bierze tabletki antykoncepcyjne też nie powinna wypowiadać się w katolickim radio?

Daniel Vasella na Wikipedii

CV Vaselli na stronie Novartis

Ta informacja na Onet.pl